niedziela, 5 sierpnia 2012

Nauka korzystania z nocnika

Jak ze wszystkim co dotyczy maluchów. Musi do nocnika dojrzeć i być gotowe. Nawet jeśli inni rówieśnicy korzystają już , to nie znaczy wcale, że twoja pociecha też będzie chciała. Nie zmuszaj malucha do niczego, bo może się zrazić, i tylko cały proces się opóźni. Szkrab jak tylko będzie gotowy do nauki, zasygnalizuje ci o tym.

Dziecko, nie będzie gotowe, aż zacznie być świadome tego, co się dzieje z jego organizmem, i że może kontrolować oddwanie moczu i kału. Zazwyczaj dziecko zyskuję taką świadomość pomiędzy 18 a 24 miesiącem życia, chociaż to nie jest reguła, bo zdarzają sięi starsze dzieci, które chodzą w pieluchach. Najlepiej jest poczekać, aż twój smyk zacznie siętym interesować. taką zmianą. Zazwyczaj chłopcy zaczynają korzystać z nocnika później niż dziewczynki. Niezależnie od tego, nauka może zająć od tygodnia do kilku miesięcy.

Sygnały gotowości do nauki korzystania z nocnika:
  • rumieni się,
  • zaciska dłonie, szarpie ubranko,
  • wygląda na zmieszane lub podniecone,
  • staje nieruchomo lub zaszywa się gdzieś w kącie,
  • mówi ci o tym.
Możesz także zauważyć, że coraz dłużej pieluszki sączyste, co oznacza, że coraz lepiej kontroluje oddwanie moczu.
Kolejnym znakiem jest regularne oddawanie stolca. Kiedy to się zdarza, i jeśli na przykład dziecko zaczęło załatwiać siępo śniadaniu, pozwól, by chodziło bez pieluszki i skorzystało z nocnika.

Obserwuj, czy twoje dziecko jest zainteresowane nocnikiem. Dzieci są małymi papugami, lubią naśladować przyjaciół, rodziców. Lubią patrzeć, i naśladować co robią rodzice w łazience. Pokaż mu, zainteresuj. Powtarzaj, że jest to naturalne. Możesz również odgrywać scenki z zabawkami, na przykład ulubionym pluszakiem.

Nauka może trochę potrwać, u mnie osobiście walczyłam z tym około 6 miesięcy. Jeśli masz taką okazję, najlepiej zacząć kiedy jest ciepło, wtedy możesz nie zakładać wogóle majteczek, a wupały i tak się z maluchem nie wychodzi prawie cały dzień, bo skwar na dworzu może być niebezpieczny dla dziecka. Musisz pilnmować wszystkich sygnałów potwierdzających, że smyk chce siusiu. Potrzebujesz na to czasu, więc dobrze by było gdybyś zaczęła na urlopie. Wtedy możesz dziecku poświęcić całą swoją uwagę. Jeśli już zaczęliście naukę to trwajcie w uporze. Dziecko może być zdezorientowane, jeśli raz zakładasz mu pieluchę a za jakiśczas będziesz oczekiwała, że skorzysta z nocnika. Niektóre dzieci wogóle nie korzystają z nocnika! Wolą toaletę jak dla dużego mężczyzny. Nie zabraniaj mu, chociał łatwiej jest zacząć od nocnika bo jest pod ręką, a dziecko nie musi jednocześnie uczyć się rónowagi ( chociaż są nakładki).
Przez jakiś czas dziecko i tak będzie wymagało, żeby do spania zakładać pieluchę, wkońcu i to się zakończy.

W domu nauka przechodziła u nas strasznie topornie. Nawet już latem. Kacper chyba traktował to bardziej jak zabawę i moment kiedy może sięponaigrywać z rodziców, a nam ręce opadały. Zaczął się wrzesień, poszedł znowu do przedszkola, a my w ciągu tygodnia zapomnieliśmy co to pielucha w dzień. W ciągu miesiąca, zapomnieliśmy co to pielucha na sen. Zbawili nas jego rówieśnicy. Widział, że wołają, idądo łazienki i zachciało mu się po prostu tak samo!

Jak pozbyć się smoczka?


Na początku smoczek jest cudownym ocaleniem. Teraz twój maluch jest już dużym smykiem i chciałabyś się pozbyć plastikowego uspokajacza. Ale jak? Maluch ciągle się o niego upomina.
Nie ma się czemu dziwić. Najpierw zaspokajał silny odruch ssania. Kiedy w tym celu nie był już potrzebny, smyk się przyzwyczaił. A nawyk to jednak nawyk, nie jest łatwo się go pozbyć. Bez twojej pomocy raczej się nie obejdzie.

Spróbuję pomóc opisując kilka kroków do spełnienia "misji".

Krok 1 - wybierz dobry moment.

Najlepszym momentem jest czas kiedy maluch zaczyna się coraz bardziej interesować otoczeniem. Jest zajęty nauką siadania, raczkowania, a potem chodzenia. Coraz bardziej interesuje się otoczeniem, zabawkami. Nie ma "czasu" na wszystko. Nie będzie zwracał uwagi, że jest zmęczony czy głodny, tym bardziej nie będzie pamiętał o smoczku.

Krok 2 - obserwuj.
Zwróć uwagę w jakich sytuacjach maluch domaga się smoka. Czy wtedy gdy się nudzi, jest mu smutno i płacze, kiedy jest zmęczony? Smoczek dla malucha jest czymś więcej, jest pocieszycielem i przyjacielem. Ssąc czuje się bezpieczniejszy, dopieszczony i nie nudzi się.

Krok 3 - powolutku zastępuj.
Jeśli maluch się nudzi, zabaw go. Jeśli domaga się smoka przed snem, posiedź z nim trochę opowiedz mu bajkę lub przeczytaj, pośpiewaj mu. Może w tym czasie zaśnie i smok nie będzie potrzebny. Gdy maluch płacze, przytulaj, głaszcz, i odwracaj jego uwagę innymi rzeczami.

Krok 4 - urządź rozstanie.
Spróbuj wyjaśnić smykowi, że smoczków używają tylko maleńkie dzieci, najlepiej potwierdzając to jakimś przykładem. Powiedz, że smoczek jest potrzebny innemu dzidziusiowi i że powinien go oddać. Niech się z nim pożegna, zrobi pa pa, a rano przypomnij że już się pożegnał i smoczka nie ma.
Widziałam w super niani podobny sposób. Został wymyślony smok zaczarowany, który jak mu się odda smoczka wieczorem, to rano będzie podmieniony na jakiś prezent. To było wykorzystane z większym dzieckiem (3-4 lata). Smok został schowany w worek na buty i powieszony na balkonie, a rano dziecko z mamą poszło sprawdzić czy jest smoczek. Zamiast smoczka był mały samochodzik.

Krok 5 - bądź stanowcza.
Jeśli już to wszystko wykonałaś to teraz nie możesz się złamać pod presją dziecka, bo płacze, krzyczy i żąda. To ty jesteś twardzielem, jeśli ulegniesz to wszystko pójdzie na marne, a w ostateczności nauczysz małego swojej niekonsekwencji. Smyk raz dwa nauczy się to wykorzystywać.

Krok 6 - bądź czuła.
Nie zapomnij, że maluch oddał swojego przyjaciela. Poświęcaj mu więcej uwagi. Dasz mu poczucie bezpieczeństwa, które dawał smoczek- pocieszyciel.

Krok 7 - chwal się wszystkim.
Chwal go mówiąc mu o tym, jaka jesteś z niego dumna. Chwal też w rozmowach z innymi, ale tak, żeby maluch to słyszał i mógł pokazać swoją dumę. Pamiętaj! Dla ciebie te wydarzenie jest bardzo ważne, dla niego tym bardziej, więc niech wie, że było warto.

Na koniec mój sposób, który na szczęście się udał. Tak na prawdę mieliśmy też wielkie szczęście. Kacper nie chciał używać żadnego innego smoka niż jego, zastępcze za chwilę wypluwał i nic nie pomagało. Ponieważ tak często go używał i z taką pasją na jaką go było stać- smoczek zaczął się rwać. nie jest to może higieniczne, ale go nie wymienialiśmy. Taki uszkodzony smok to nie to samo, ssanie nie jest już takie atrakcyjne. W miedzy czasie Kacper dostał bardzo "milusiego" i miękkiego misia, który bardzo się mu spodobał. Zaczął tego misia wszędzie ciągać, i nie było możliwości, żeby misia nie było. Kiedy Kacper zaczynał żądać smoczka, mówiliśmy mu że nie ma. Że został w żłobku, u babci, w sklepie itd. Coraz częściej. Trochę się już przyzwyczaił, więc nie było histerii, bo nie ma smoka. W pewnym momencie urwał się całkowicie i nie było już sensu trzymanie go, więc... zrobiliśmy mu razem pogrzeb do śmietnika. Wytłumaczyliśmy że jego czas się skończył, Kacper jest już za duży i nie potrzebuje go. Byliśmy wszyscy razem Kacper, tata i ja. Powiedział pa pa i sam wrzucił go do śmieci. Później mu tylko przez jakiś czas o tym przypominaliśmy, aż wkońcu zapomniał.

Możecie sami obciąć końcówkę, może będzie łatwiej. Powodzenia!

niedziela, 29 lipca 2012

Zadbaj o optymizm swojego dziecka

Autorem artykułu jest Kinga Marciniak


Trudno znaleźć rodziców, którzy nie chcieliby aby ich dziecko było optymistą. Dzieci uczą się tego od najmłodszych lat, dlatego warto jak najwcześniej zwrócić uwagę na ich zachowanie i pomóc im w rozwijaniu zaradności i pewności siebie, które zaważą potem na tym jak maluchy będą postrzegać świat.

Czym jest optymizm
Optymizmu uczymy się od najmłodszych lat. Choć wiele osób twierdzi, że optymizm dziedziczy się po rodzicach nie do końca jest to prawdą. Dziecko przejmuje wprawdzie od rodziców cechy, które wpływają na pozytywne odbieranie świata w dalszym życiu, ale kod genetyczny nie ma z tym wiele wspólnego. Jak wielu innych zachowań dzieci optymizmu uczą się obserwując zachowania i reakcje rodziców. Takim nastawieniem charakteryzują się osoby z wysokim poczuciem własnej wartości, szanujące siebie i innych, życzliwe i aktywne. Optymiści mają świadomość kontroli nad swoim życiem i potrafią radzić sobie w trudnych sytuacjach. Wbrew powszechnej opinii optymizmu nie można sprowadzać do dostrzegania dobrych stron w każdej nawet najbardziej dramatycznej sytuacji i oczekiwaniu po niej pozytywnych efektów. W takim przypadku powinniśmy raczej mówić o huraoptymizmie, któremu bliżej do braku rozsądku niż do prawdziwego pozytywnego nastawienia do życia. Optymizm skupia się na pozytywnym interpretowaniu zaistniałych sytuacji, obiektywnym uwzględnianiu różnych aspektów, które mogły mieć wpływ na dane zdarzenie.

Wszystko w rękach rodziców

Przełomowym okresem w życiu dziecka są pierwsze dwa lata. Właśnie w tym czasie dziecko uczy się kontroli nad sobą i zaczyna stawiać sobie cele (np. pokonanie jakiejś przeszkody). Większość dzieci jest wtedy niezwykle uparta i konsekwentna, zadaniem opiekunów jest podtrzymywanie odpowiedniego poziomu tego nastawienia. Rodzice mogą rozwinąć w dziecku dwa podejścia: chęci zdobywania, dążenia do celu lub odwrotnie, zniechęcenie i rezygnację. Chyba dla nikogo druga wersja nie brzmi zachęcająco. Żeby wychować dziecko na optymistę trzeba pozwolić mu działać i nie zniechęcać go do podejmowania wyzwań. Ceniony Psycholog i specjalista od optymizmu Martin Seligman w swojej książce „Optymistyczne dziecko” opisuje różne sytuacje w których mogą znaleźć się rodzice dając jednocześnie wskazówki jak postąpić by reakcja wywołała w dziecku pozytywne nastawienie i dopingowała je w przyszłości. Według psycholog Marii Ziemskiej rodzice powinni wykazywać się czterema postawami, które umożliwią ich dzieciom prawidłowe kształtowanie osobowości. Ziemska wymienia postawę akceptacji, współdziałania z dzieckiem, dawania rozumnej swobody i uznawanie praw dziecka w rodzinie. Każda z tych cech zachowania rodzica w stosunku do dziecka ma podwyższyć jego samoocenę, sprawić, że chętniej i pewniej będzie wyrażał swoje opinie a porażki, będzie tłumaczył jedynie chwilowym niepowodzeniem.

Akceptacja i swoboda

W kształtowaniu w dziecku optymistycznego podejściu do życia najważniejsze jest wzbudzenie w nim przekonania, że jego decyzje są ważne, że ma ono realny wpływ na sytuacje, które dzieją się w jego życiu. Akceptowane dziecko, które nie było nadmiernie kontrolowane i już w młodym wieku spotykało się z różnymi przeszkodami, będąc dzieckiem w szkole z łatwością poradzi sobie z większymi problemami, nie pogrążając się przy tym w smutku i nie załamując się porażkami. Jednocześnie świadome tego, że rodzice, a więc w początkowym okresie życia, największe autorytety, w pełni je akceptują, będzie z zapałem podejmować nowe wyzwania, wierząc, że przyniosą one oczekiwany, pozytywny rezultat.

Wystrzegaj się błędów

1. Nie chwal przesadnie. Za żadne skarby nie chcemy skrzywdzić i urazić naszych pociech. Wiele osób uważa, że najlepszą metodą na budowanie w dziecku pewności siebie jest chwalenie go na każdym kroku. Jest to jeden z największych błędów jakie popełniają rodzice. Małe dzieci są świadome swoich błędów i wmawianie im, że zrobiły coś dobrze, podczas gdy efekt końcowy nie spełnia ich oczekiwań, jest jednym z gorszych pomysłów. Dziecko i tak czuje, że nie wywiązało się z zadania a do tego zaczyna postrzegać rodzica jako osobę niekompetentną, na której pochwałach przestanie mu zależeć. Rodzice zamiast bezpodstawnie chwalić powinni udzielać konstruktywnych rad, wskazywać możliwości poprawy nie krytykując przy tym ani zdolności dziecka ani tego co zrobiło.

2. Nie odtrącaj. Niektórzy sądzą, że brak emocji w relacji rodzic – dziecko sprzyja samodzielności dziecka. Zwolennicy musztrowego wychowania powinni jednak pamiętać, że dziecko, które w domu nie znalazło pozytywnych uczuć i przejawów miłości bardzo szybko zacznie szukać ich gdzie indziej, jednocześnie wmawiając sobie, że taka sytuacja wynika wyłącznie z jego winy. Obwinianie się zacznie przekładać na każdy inny aspekt życia a każda jego inicjatywa będzie się spalać na samym początku.

3. Nie wyręczaj. Samodzielności można nauczyć się tylko wtedy gdy się czegoś spróbuje. Jeśli przez brak cierpliwości lub z chęci poprawienia dziecku humoru będziesz je wyręczać w efekcie dziecko będzie niesamodzielne i pełne obaw w każdej sytuacji w której będzie musiało zrobić coś samemu. Takie wychowanie może doprowadzić do sytuacji w których dziecko nie będzie w stanie podjąć żadnej decyzji bez pomocy rodzica, myśląc, że każda próba samodzielności okazywała się dotychczas fiaskiem, czemu więc w danym przypadku nie miałoby być inaczej. Umożliwienie dziecku działania daje mu szansę na zobaczenie pozytywnego efektu końcowego. Z nastawieniem „prędzej czy później wszystko mi się uda, muszę tylko bardziej się postarać”, pesymizm w dorosłym życiu nie będzie mu groził.

---

www.psychospace.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl